Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

środa, 1 lutego 2012

Do wszystkiego można się przyzwyczaić.

Dokładnie tak jak w tytule. Do wszystkiego. Nawet do zastrzyków w pośladki, choć nie należą do przyjemnych. Można się przyzwyczaić do tego, że o 10.00, 15.00, 16.00 i 22.00 bierze się tabletki. I międzyczasie, na godzinę 14.00 czmycha się w tym mrozie na rehabilitacje. Można przyzwyczaić się do tego, że wychodzisz z ośrodka z mokrymi plecami od gazy, którą pani pielęgniarka ci zakłada, żeby Cię nie poparzyło. Aż wreszcie można przyzwyczaić się do tego, że zwykłe jedzenie czy też picie sprawia Ci pewną trudność.

To tyle o przyzwyczajeniach. Bo mimo tego, że idealnie nie jest, najgorzej też nie. Cholerną radość sprawiło mi wczoraj to, że udało mi się puścić bąbelki ze słomki. I że mogę się uśmiechnąć o 3 mm bardziej. Idę do przodu, bo jest parę osób, które nie pozwalają mi siedzieć bezczynnie. Za co jestem cholernie wdzięczna.

I macie tu mojego brata. Śnieżynka Małego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz