Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

piątek, 24 lutego 2012

Wiosna, ach to Ty!

Wiosna. Tak jak przewidywałam. Wiecie czemu teraz przyszła? Bo Śnieg trampki nowe zakupił. Lubuję się w nietypowych kolorach butów. Stąd czerwone glany, stąd zielone, szaro-żółte i niebieskie trampki. Teraz czas przyszedł na pomarańczowe. M. stwierdził, że są śnieżynowe. Taka moja zasada.
Wiosna. Czas pożegnać siostrę na trzy dni. Tak, TĄ siostrę, słynną ze swej głupoty i upierdliwości (chyba jej fanpejdża założę). Coś tam harcerstwo, coś tam Chojnice, czyli sprawy bardzo mało mnie interesujące, a wręcz denerwujące. Skąd moja niechęć? Parę lat temu przez takich ludzi prawie z bratem miałam wypadek. Nie mam o czym pisać, więc opiszę to wydarzenie.
Niedaleko mojej rodzinnej miejscowości jest piękne jezioro. Niby nic specjalnego, jezioro po środku lasu, za to z pięknym mostem, z którego jakże cudownie się skacze, czysta woda (w sensie: brak litrów olejku do opalania unoszącego się na wodzie), cisza. Co roku przyjeżdżali tam harcerze z dużych miast. Ogólnie jakoś tak zawsze było, że strona, po której był most była nasza, czyli tubylców, a druga strona jeziora "należała" do harcerzy. Mieli tam swoje plaże, mieli tam swoje bunkry i inne harcerzykowate rzeczy. Do jeziora prowadziły dwie drogi: jedna, ciężka do przebycia dla samochodów i o wiele dłuższa, no i druga - ta, którą wszyscy uczęszczali. Pewnego dnia wyruszyłam z bratem nad jezioro, wiadomo, jak to latem. Jedziemy sobie skuterem, wiatr we włosach, słońce na twarzy, wiecie. Nagle brat wciska hamulec, do tego nogami próbuje zatrzymać pojazd, panika. Zatrzymaliśmy się, wychylam się zza brata, a tam znikąd pojawia się dziura. Szeroka na pół metra, długa na całą drogę, głęboka na jakieś 1,5m. Powodzenia, gdybyśmy tam wpadli. Były skargi na harcerzy - nie ich jezioro, nie ich teren, nie ich droga, a królują. Samochody przejechać nie mogą, potem jeszcze śmieszniej - zakopali dziurę, a postawili szlabany. A potem zaczęli przychodzić na naszą część jeziora. Grrr!
 No. Ale chyba w zeszłym roku ich nie było. Z reszta nie wiem, czy to byli Ci sami co roku, czy inni. Jakoś tak nikt nigdy nie chciał się z nimi zapoznać. Nie wiem, nie podoba mi się to, aczkolwiek muszę wyraźnie zaznaczyć, że jest paru harcerzy (uhuhu, chyba AŻ trzech), których lubię i szanuję.
Wiosna. I przypomniał mi się fakt, że jeśli chcę nadal korzystać z laptopa, należy zakupić rolety.

Piosenkę z tytułu polecam włączyć. Niesamowita na poprawę humoru.

Tak, już zdążyłam je pogryzmolić.

3 komentarze:

  1. Czyżby trampki z deichmanna? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie zazdroszczę takiej nauczycielki, ale w sumie u nas nie lepsi. Co tam dwie kartkówki na jednej lekcji i jeszcze odpowiedź pod tablicą, przecież uczniowie nie mają nic do roboty poza nauką :x

    OdpowiedzUsuń
  3. Na szczęście już mi przeszło, więc żaden czosnek już niepotrzebny, ale i tak dziękuję za rady, pewnie jeszcze się przydadzą, chociaż, że nie mam zamiaru jeść żadnego czosnku. :>

    OdpowiedzUsuń