Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

środa, 6 czerwca 2012

Zielone światło.


Mały Dylan bawi się obok swoją ulubioną maskotką. Chyba dlatego ulubioną, bo jedyną. Skradł mi serce tymi swoimi niewinnymi zabawami. Skacze mi na nogi, wbijając swoje małe pazurki w skórę. Nie pozwala mi pisać, bo widząc szybkie ruchy moich dłoni od razu próbuje je złapać. Wskakuje na moje chusty zawieszone na szafie, zostawiając na nich swój ślad w postaci pozaciąganych nitek. Szarpie moje dredy, myśląc, że to jedna z jego zabawek. Teraz przerzucił się na kabel od laptopa. Moja przezorność każe mi zapisać efekty stukania w klawiaturę, zanim będzie za późno
 Patrzę na ten cały bałagan, który robi wokół siebie, a mi w głowie huczy: o matko, jak ja go uwielbiam. To tak jakby zakochanie, czyż nie? Chociaż wolałabym w tym przypadku (i każdym innym również) zastąpić to synonimem – zaślepienie. Tak, bywam okropna.
Marzy mi się kolejna, dobra lektura. Myślę, że mogłabym polubić Fitzgeralda. Jednak mój dziwny pogląd nie pozwala mi na to po zakończeniu tylko jednej lektury. Po drodze trochę ulubionego Baczyńskiego, będzie i Słowacki (bo Mickiewicz ssie). Jako podkład do tego wszystkiego wybieram… Dylana. Bardziej niż oczywiste.
Kawa stygnie, słowa uciekają, a tu jeszcze Osieczna dziś czeka. 

"Do lasu idę, bo przytomnie pragnę żyć.
Smakować życia sok, wyssać z kości szpik.
Co nie jest życiem wykorzeniam,
By kiedyś martwym nie umierać."
Thoreau, jeśli się nie mylę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz