Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

poniedziałek, 11 czerwca 2012

Candy


Na wschód! - Właśnie tam wtedy szliśmy. Po raz kolejny - Byszong. Pamiętam jak byłam tam po raz pierwszy. Wrzesień 2008 rok. Nawet niektórych ludzi, co byli tam razem ze mną też sobie przypominam. To była jedna z pierwszych integracji klasowych (i nie tylko, parę osób z innych klas też się tam znalazło). Wiecie, ten typ zapoznawania się, gdzie odchodzi czynnik szkoła i wszystko co z tym związane. Pierwsze wrażenie pozaszkolne – jaśniej się wyrażając.
Potem zabrałam tam Anię. Właśnie wtedy powstał jeden z moich ulubionych albumów – Cała w trawie. Rzekome ocalenie życia, pociągi, przechodnie, żaby, brudne spodnie i tulipan. I ludzka głupota – tak bardzo obecna w tych czasach.
Przez krótką chwilę była tam huśtawka – wielbię tego, który ją tam umieścił. Siadasz na kawałku belki przymocowanej do sznurka, a ten do drzewa. Puszczasz się… I lecisz nad przepaścią. Z widokiem na tory. Jeszcze piękniejsza jest ta chwila, w której przejeżdża tamtędy pociąg. Do tej pory na samo wspomnienie biorę głębszy oddech. Taka mała, osobista chwila wolności.
I kolejny raz w tym miejscu, ten raz, który zapadnie mi w pamięci na długi, długi czas – a była to miniona sobota.
Poranek wysublimowanej rozkoszy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz