Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

piątek, 1 czerwca 2012

Rozkołysanka


Jeszcze dwa miesiące temu biłam Einsteina na głowę, jeśli chodzi o dzienną dawkę snu. Dwanaście albo i więcej godzin było dla mnie normą, którą musiałam wyrobić. Co się z tym wiązało, głowę miałam zawaloną różnymi snami. Potrafiłam zapamiętywać do 5 snów dziennie. Codziennie. Najczęściej były to bardzo nierealne sny, aczkolwiek zdarzały się i te jakby z życia wzięte. Czasem bywały i te świadome – ale to już jest kwestia wyuczenia się, a nie nabycia tej umiejętności. Tak, można to sobie wyćwiczyć. Mam świadomość, że są osoby, które zazdrościły mi tej potężnej dawki snu. Chodzą jakby w półśnie, jak zombie, ale zamiast myśląc o przekąszeniu jakiej szarej masy, mieszczącej się w głowie, marzą o dodatkowej porcji snu. Ale nie ja. Już nie ja.

Teraz już wiem, co za tym wszystkim stało. To był rodzaj ucieczki. Spałam tak długo, by dzień szybciej uciekł. Tak, uciekł, bo one raczej nie upływały – w pewnym sensie. Połowa doby uciekała mi w mgnieniu oka dosłownie. Śmieję się, bo wiem, że było to chore. Pewnie też i nie za bardzo zdrowe.

Sześć godzin? Z przyjemnością. Siedem? Nie, nie potrzebuje tego. Nie uciekam już przecież.

"Niech Ci się przyśni szklane słońce,
Niech Ci się przyśni wyspa róż,
Niech Ci się przyśni cały świat
Niech Ci się przyśnię ja."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz