Od kilku dni dzieją się niezwykłe rzeczy. Kto by pomyślał, że były one na wyciągnięcie ręki. Żyję i coraz częściej mam ochotę krzyknąć "bądź wieczna!". Bo przecież dla takich chwil się żyję.
Niespełna dwa tygodnie i człowieka się nie poznaje. Właśnie tak jest ze mną. Widzę w lustrze inną dziewczynę. I tu nie chodzi o fakt, że dredy wróciły. Ta dziewczyna się uśmiecha, mówi "oby tak dalej", nawet jej szafa stała się jakby bardziej kolorowa. Pokochała spódnice. Ta dziewczyna nawet tańczy przed lustrem przy Gallows Pole. Zamiast zwykłego dzwonka na sms muczy jej krowa. Powiecie - szalona, ale jej to koło uszu poleci.
Niedługo do Chojnickiego zwierzyńca dołączy ten oto kotek. Ten z serduszkiem. Drugi zarezerwowany dla kuzynki Weroniki. Pojedzie do wielkiego miasta, do Gdyni. Mam nadzieję, że kiedyś się spotkają. Wiem, mało widać, ale mam nadzieję, że jutro, jak pojadę do Babci będzie miał już oczka otwarte i wyraźniejsze zdjęcia dodam. Już go kocham.
Tak więc moja miłość ulokuje się na tym małym zwierzątku. Jak wiecie mam psa, ale spokojnie - Tofik już go zaakceptował, razem w jednej budzie spali c; Teraz tylko kot chomika musi zaakceptować (od czasu notki Chojnicki zwierzyniec doszedł nam do rodziny Maurycy).
Nauczyłam się dokręcać dredloki. Co prawda jestem im przeciwna, ale nie miałabym nic przeciwko dorobić komuś.
"Ale lubię twoje włosy
Glany, cienkie papierosy
Małą bliznę na kolanie
Nie o wszystkim mówisz mamie
Lubię, gdy jesteś zawzięta
Kiedy walczysz o zwierzęta
Że masz dziary w dziwnych miejscach
Że się kochasz przy Beatlesach."
Zarzuć to w odtwarzaczu, zakochasz się na nowo.
Jeszcze jedno ze zdjęć. Z serii - zajebiście kocham to miejsce.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz