Przesłuchaj sobie najpierw :)
Nie będę zaprzeczać, że ostatnio w głowie bałagan mam. Powoli przygotowuje się na studia, a co się z tym wiąże - zeszyty, a przede wszystkim nowe mieszkanie. Dobrze będzie się "usamodzielnić" - w cudzysłowie, bo nadal w jakimś stopniu będę uzależniona od rodziców. Ale uwolnię się od siostrzanych krzyków, które od dłuższego czasu odbijają się echem po całym pokoju. Mała królowa się z niej robi. Bębenek? Mówisz i masz. Harmonijka? Oczywiście! Zestaw do karaoke? Listonosz już niesie. Żeby uświadomić Wam różnicę pomiędzy mną, a nią - Mamo, potrzebuję jakiś mały piórnik do długopisów, tamten jest zawalony przyborami dreadmaker'a. - Wstrzymaj się jeszcze.
Wiem, że to głupie, ale jednak boli ta różnica w naszym wychowaniu, tym bardziej, ze piórnik to kwestia 10zł, a takie karaoke 50. Dobra, nie ważne.
Ostatnio dreadowo dookoła. Tu poprawki, tam nowe, a tu jeszcze coś innego.Nie, nie narzekam, wręcz przeciwnie - sprawa mi to radość. Chociaż boli brak moich ulubionych szydełek (rozmiar ma znaczenie w tym przypadku ;p)
Idę do Nie z tego świata.
Pierwsze zdobycze.
Ot, taki miły Pan, który też miał dredy kiedyś :)
"Zamiast się kochać z sobą - kochają w Warszawie"

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz