Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

poniedziałek, 27 lutego 2017

Gniazda.

Jak zatrzymany w biegu wiatr, jak niebo wśród nocy bez gwiazd.

Myślę, że jednym z najbardziej pokręconych scenariuszy, jakie kiedykolwiek czytałam (czy też oglądałam jego wyreżyserowaną wersję), jest ten napisany przeze mnie, nieświadomie, totalnie out of control. Ile razy staczam się moją sinusoidalną zjeżdżalnią, tyle razy w górę jadę rollercoasterem. I choć zawsze utrwalam sobie pewnego rodzaju świadectwo odbytej podróży, to nigdy nie pamiętam jak to jest piąć się w górę. Ale w tym szaleństwie jest metoda, bo o ile sztuka spadania już mnie nie zaskakuje, to jazda w górę zawsze niesie ze sobą ten element zaskoczenia. Przyjemnego oczywiście.
Jedno z moich ulubionych słów, mianowicie "wysublimowany", znowu dość często gości na mych wargach. Popołudnia bezkarnie cytrynowe? Nie, to nie to dzieciaku. Popołudnia wysublimowanej rozkoszy. Poranki i gorące noce też takie są. Zawsze ten sam sentyment. Dziś jestem młodsza o 7 lat, wczoraj też byłam i ku zaskoczeniu jutro nadal będę. Dobrze jest znowu panować nad swym własnym oddechem. Nie wyrażam zgody na resuscytację, bo jeśli nie teraz to już nigdy. Ten polaar jest ciepły i przyjemny. I skoro pani pana zabiła, to całkiem rozsądne było znalezienie kogoś, kto wie jak zakopać zwłoki. Nie mój drogi jednorogi, liliji zasiewać nie będę, ślad jakikolwiek zaginie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz