Od dwóch miesięcy kopię się w rzyć, pluję się w brodę, gryzę sobie język. Żaluję. Żałuję, że milion lat świetlnych wstecz zabrakło mi chęci do dalszego poszukiwania walizki z milionem. Poległam na pierwszej próbie i nigdy więcej nie wsiadłam na tego konia. Przecież to wcale nie bolało, wystarczyła odrobina inicjatywy i trochę więcej chęci i być może szczypta entuzjazmu, nic poza tym, nic ponad to. Ale tak to już ze mną jest, że klapki z oczu po latach ściągam i odnajduję się w tym w każdej kwestii. Poszukiwanie, choć mogło okazać się rozczarowaniem też nie poszłoby na marne. Doświadczeniem bym to teraz nazywała. Teraz. Teraz jest za późno, bo wreszcie wiem czym była ta walizka i co oznaczał ten milion. Mądra po szkodzie? Oj bardzo.
Ktoś nowy.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz