Wizyta u lekarza zakończona sukcesem. Chyba można to tak nazwać, chociaż nie do końca. Twarz? Leczy się i się wyleczy! Tak się strasznie cieszę. W końcu to już miesiąc. Pozostało mi tylko do wykupienia Aspargin i Neurovit. Tak, znowu je muszę brać od początku. Ale cieszy mnie fakt, że za dwa tygodnie będę mogła odstawić Encorton. Może Mami Gabi nie jest zbyt zadowolona tym faktem, bo cieszy się jak widzi ile ja teraz jem. Półtora kilograma w tydzień to chyba mój rekord. Aczkolwiek widzę, że dane mi jest jeszcze trochę przytyć (Boże spraw, by poszło w cycki). Tak, właśnie tak działają na mnie te ostatnie tabletki. Jeden wielki głód. Póki co nie widać, gdzie to mieszczę. No i za dwa tygodnie wypiję wreszcie upragnione piwo. Nie jedno. Już Mamę Gabi powiadomiłam, że przyjdę do domu na czworaka. Zaakceptowała to. Kocham moją Mamę.
Babcia przywiozła mi dziś jakąś pościel. Właściwie kołdrę. Z owcy bodajże. Niby antyalergiczna i zapewniająca nieśmiertelność. Niestety zauważyłam, że leżąc pod nią, wszystko zaczyna mnie swędzieć. Tak, podobno antyalergiczna. Bardzo doceniam starania mojej Babci, aczkolwiek to wszystko siedzi we mnie, w moim postrzeganiu... świata i cudownych uzdrowień.
Jeden mały przeklęty gest i mam o czym myśleć wieczorami przez następne dwa tygodnie. Miły gest. Zbyt... Zbyt bardzo dający nadzieję. Znów mi w głowie siedzisz, M.
POSŁUCHAJ, TO DO CIEBIE.
Zamiast zdjęcia, piosenka.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz