Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

wtorek, 28 października 2014

Prawem wilka

Mży na mnie niepokój.
Taplam się w beznadziejności.
Kąpię się w morzu problemów.

Kolejny etap w podążaniu do ukończenia tego, wbrew pozorom, nostalgicznego czasu dążenia ku dorosłości. Nie mam pomysłu co ze sobą zrobić, dlatego też po prostu idę, gdzie mi wygodniej, gdzie droga prostsza, mniej zarośnięta, a mimo wszystko jakaś skomplikowana się wydaje być. Chciałabym stać się posiadaczką defibrylatora życiowego, odrodzić się na nowo, głowę wypełnić zupełnie czymś innym. Brak mi siły i motywacji by wstawać każdego poranka, chciałabym się zamienić problemami z kimś obcym, bo wszystko, co mnie otacza sprowadza się do nieco filozoficznych pytań "co robić, co myśleć". Zazdroszczę innym, sama zupełnie nic nie robiąc. Moje motto życiowe, moja mantra zmieniła treść, stając się posiadaczką całkowicie odmiennej dewizy życiowej. Nie ważne.




"Oddaliłam się od ciepłych ust,
Od ciepłych rąk, bezpiecznych słów.
Oddaliłam tych co kochają mnie jak gdyby ich nie było.
Oddaliłam się w lasy i w mrok.
Drzew przecież mi nie zabiją, nie skrzywdzą nie.

Niech skrywa mnie sosna, dąb, watahy dom w tych drzewach schron.
To wilczy los, to wilczy krąg,
Po nocy jest słonce.

Zapalone zorze sine, budzą w sercu ognie żywe
  Inie zgadniesz gdzie się kryje lasy nie powiedzą nic"

niedziela, 7 września 2014

Rysunek

Najbardziej w rysowaniu fascynuje mnie gumowanie. Uwielbiam poprawiać to, co pięknie przed chwilą spierdoliłam. Może nie do końca tak to jest, bo z ręką na sercu i z głową skierowaną ku niebu, mogę powiedzieć, że wolałabym, by wszystko było wykonane perfekcyjnie. Uwielbiam pociągać gumką i ukrywać błędy, które popełniłam, może świadomie, może nie, nieistotne w tym i innym momencie. Czasem zostaje mały ślad, lekki cień tej pomyłki, ale mam tą świadomość, że wystarczy pobudzić tylko kilka mięśni moich anorektycznie chudych, paskudnych dłoni (ale za to paznokcie mam ładne) by to maskować. Nie lubię, nienawidzę wręcz, patrzeć na drugą stronę rysunku, która wyjawia każdy mój panicznie ukryty błąd. Tam wszystko widać, gumka nic nie ukryje, niestety. Życie. Każdą kreskę, którą starałam się wymazać, każde pociągnięcie ołówka, kredki, czegokolwiek. Dlatego staram się też tam nie patrzeć, bo przypomina mi to o tym, jak bardzo niezdarną, zarówno artystycznie jak i życiowo, osobą jestem. Lubię raz do roku, może nawet dwa, przy braku lepszego zajęcia, sięgnąć po blok techniczny, kilka ołówków i kredki bambino (jeżeli miejsce, tudzież portfel aka hajs pozwoli), raz nawet przydarzyło mi się farbki skombinować, z efektu dość dumna jestem do dziś. Ale wracając do gumki - chciałabym posiadać taką przystosowaną do mojej niefrasobliwej głowy. Z cieniem uśmiechu na twarzy wymazywałabym złe wspomnienia z mojej mózgownicy, która szwankuje od natłoku tego typu wizji dziejów dawnych.
Paliłam przed chwilą czy to było godzinę temu?



sobota, 6 września 2014

Niedopowiedzenia

Często zakrywam usta, gdy mówię o czymś ważnym, o czymś co naprawdę ma znaczenie. Wstydzę się mówić o tym, co mnie boli, co chciałabym zmienić. Popełniam błędy, często się gubię. Za długo pamiętam, za szybko zapominam. Coraz częściej się boję. Nie wymagam, choć wiem, że powinnam. Boję się, że pewnego dnia będę chciała za dużo. Boję się, że znowu zrobię coś nie tak. Boję się, że zostanę źle zrozumiana. Nie lubię rozczarowań, acz jestem chyba do nich przyzwyczajona.

Pamiętam, jak pewnego dnia przyniosłam do domu świadectwo ukończenia, którejś klasy. Oczywiście z paskiem, bo byłam ambitną uczennicą. Zawsze bałam się tego momentu, kiedy Tata wracał z pracy i oglądał je. Czemu? Nigdy nie zostałam pochwalona, "mogło być lepiej" jak mantra, jak pacierz wieczorny. Zastanawiam się jaki to miało wpływ na to, jaka teraz jestem. Na pewno miało to znaczenie dla dzisiejszej mnie. Lubię zakładać, że będzie źle, bo rozczarowania są rzadsze. Chyba coś jest ze mną znowu nie tak. Otwieram kalendarz, zerkam na skierowanie na psychoterapie i marzę, by już się zaczęła.

Prawą ręką kręcę loki, które sobie zrobiłam. Patrzę na rajstopy i spódniczkę, którą miałam założoną. Na lewej ręce zauważam ślady czerwonej szminki, która jeszcze niedawno była na ustach. Otwieram kolejną paczkę papierosów, odkładam zimną już kawę.
To chyba zły dzień, kiedy zaczynasz go papierosem i kawą i tak samo kończysz.



"Myląc brak słów z całkowitym zrozumieniem
Mijam Cię zazwyczaj w drzwiach, chyba patrzysz prosto w ziemię
Chowasz głowę w piach, to strach przed porzuceniem
Mówisz coś, że to nie tak, że Tobie brak jest czegoś, czego nie wiem
Rozmawiamy rzadziej, częściej to milczenie
Wreszcie krzyczysz coś o niczym, co naprawdę ma znaczenie"

sobota, 23 sierpnia 2014

Charles

Każdy facet musi zdać sobie sprawę że to wszystko może zniknąć w jednej chwili: kot, kobieta, praca, przednia opona, łóżko, ściany, pokój; wszystkie rzeczy najpotrzebniejsze do życia, łącznie z miłością, spoczywają na fundamentach z piasku - i pojedyncze zdarzenie, nieważne jak od ciebie odległe: śmierć chłopca w Hongkongu albo śnieżyca w Omaha może przynieść ci zgubę.

Cała twoja porcelana rozbije się o kuchenną podłogę, wejdzie twoja dziewczyna a ty będziesz stał pijany w samym środku tego wszystkiego i kiedy zapyta: mój boże, co tu się stało? odpowiesz: nie wiem, naprawdę nie wiem.

— Bukowski.

niedziela, 10 sierpnia 2014

Czas spełnienia

Czego kobieta może chcieć od mężczyzny?
Krążąc po kwejkach, demotywatorach i innych bzdurach, które pochłaniają trochę mojego czasu, można się złudnie przekonać, że chce wszystkiego i niczego. Albo, że gdy już dostanie to czego pragnęła, to już tego nie chce. I że tak naprawdę to ona sama nie wie, czego chce. Lista jej życzeń jest dłuższa niż cała zawartość Wikipedii, a zachcianki zmieniają się wraz z porą roku, datą, godziną. Nic bardziej mylnego.
Kobiety chcą, by mężczyźni (a właściwie ten jeden jedyny, niekoniecznie książę na białym koniu, rower w zupełności wystarczy, nawet pieszo mógłby przyjść, ale żeby się zjawił) uczynili jej życie kompletnym. To jest jedyne zadanie, które przysługujemy tak naprawdę mężczyznom.
Co znaczy uczynić życie kompletnym? Nie jest to takie proste do wytłumaczenia, bo każdy pojmuje to na swój sposób. Ale cel jest jeden tego zdania: sprawić, by wybranka czuła, żeby wiedziała, żeby już zawsze była pewna, że jest na swoim miejscu. Że pełni rolę, która była jej od początku pisana, i że tą rolą daje szczęście innym. Nie ma większego szczęścia ponad spełnienie. Nie ma nic lepszego, niż dzielenie się tym szczęściem.


"Więc spleć palce z moimi palcami i chodź.
Prowadź i daj się prowadzić"

niedziela, 13 lipca 2014

Jeszcze będzie przepięknie

Rok.
365 dni odkąd zawalił mi się świat. Chociaż wiem, że cząsteczki mojego świata waliły się już dużo wcześniej, pomału. Ale 365 dni temu wypadła z niego ta cegła, która podtrzymywała wszystko. W głowie kołatają mi się myśli, wspomnienia, które w sobie wymuszam. Nie, nie w ten sposób. W ten dobry sposób je przywołuję. Zdałam sobie sprawę z tego, że jeżeli nie będę ich powtarzać w głowie, to się przemieszają, zupełnie jak Znaki, które Julia Pole miała powtarzać w każdej wolnej chwili*. Jest mi trochę wstyd, że niektóre nie są już takie wyraźne, jak być powinny. Przykrą prawdą jest, że w głowie każdego bardziej utrwalają się te przykre, niż te wesołe. Zbieram te wszystkie dobre w całość i graweruję je w pamięci.

"Ale pewnie już wszystko powoli się układa" - powiedziała mi Pani w kwiaciarni, kiedy odbierałam kwiaty na grób Taty. Przytaknęłam głową, bo nie jestem z tych, którzy zwierzają się byle komu. Chociaż pewnie właśnie zwierzam się całemu światu. Cieszę się, że ten świat nie odszyfruje wszystkiego.

Jestem tym, kim jestem, dzięki wszystkim ludziom, których spotkałam. Bez nich, byłabym nikim. Z nimi mogę wszystko - słowa z plakatu, który dawno temu wisiał na moich drzwiach. Teraz wiem, już teraz rozumiem ile w tym prawdy. Czuję ogromną wdzięczność za to wszystko, co moi ludzie, mówiąc prościej i zwięzłej - przyjaciele, dla mnie zrobili przez te 365 dni. W szczególności ta jedna osoba.


Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie...






* C. S. Lewis - Opowieści z Narnii: Srebrne krzesło.

środa, 11 czerwca 2014

Akt trzeci

To spadło na nią znienacka. To nie był grom z jasnego nieba, to było coś o wiele silniejszego. Szansa jedna na milion. I w ułamku sekundy stała się milionerką.

Jak się czuję? Nie wiem, czy zdołam to opisać. Chyba jeszcze do mnie to nie dotarło. Nie tego się spodziewałam, ale właśnie to w tej całej sytuacji jest najpiękniejsze. Jak sobie z tym poradzimy, nie wiem. Właśnie tej formy osobowej mi brakowało. Patrzę na listę "MUST DO życia" i stała się ona nagle realna. Wszystko jest możliwe, jeżeli czegoś się bardzo mocno pragnie. Co jeszcze? Na pewno spokojniej łapię oddech, spokojniej się poruszam, aż wreszcie spokojniej zasnę.

Strachy na lachy - dziewczyna o chłopięcych sutkach