Pamiętam, jak pewnego dnia przyniosłam do domu świadectwo ukończenia, którejś klasy. Oczywiście z paskiem, bo byłam ambitną uczennicą. Zawsze bałam się tego momentu, kiedy Tata wracał z pracy i oglądał je. Czemu? Nigdy nie zostałam pochwalona, "mogło być lepiej" jak mantra, jak pacierz wieczorny. Zastanawiam się jaki to miało wpływ na to, jaka teraz jestem. Na pewno miało to znaczenie dla dzisiejszej mnie. Lubię zakładać, że będzie źle, bo rozczarowania są rzadsze. Chyba coś jest ze mną znowu nie tak. Otwieram kalendarz, zerkam na skierowanie na psychoterapie i marzę, by już się zaczęła.
Prawą ręką kręcę loki, które sobie zrobiłam. Patrzę na rajstopy i spódniczkę, którą miałam założoną. Na lewej ręce zauważam ślady czerwonej szminki, która jeszcze niedawno była na ustach. Otwieram kolejną paczkę papierosów, odkładam zimną już kawę.
To chyba zły dzień, kiedy zaczynasz go papierosem i kawą i tak samo kończysz.
"Myląc brak słów z całkowitym zrozumieniem
Mijam Cię zazwyczaj w drzwiach, chyba patrzysz prosto w ziemię
Chowasz głowę w piach, to strach przed porzuceniem
Mówisz coś, że to nie tak, że Tobie brak jest czegoś, czego nie wiem
Rozmawiamy rzadziej, częściej to milczenie
Wreszcie krzyczysz coś o niczym, co naprawdę ma znaczenie"
Mijam Cię zazwyczaj w drzwiach, chyba patrzysz prosto w ziemię
Chowasz głowę w piach, to strach przed porzuceniem
Mówisz coś, że to nie tak, że Tobie brak jest czegoś, czego nie wiem
Rozmawiamy rzadziej, częściej to milczenie
Wreszcie krzyczysz coś o niczym, co naprawdę ma znaczenie"


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz