Trochę mnie.

Moje zdjęcie
Nie wierzę w spadające gwiazdy. Ale wierzę w grosik wrzucony w fontannę. Czemu tak? Bo w życiu nic za darmo. https://www.facebook.com/sniez666

poniedziałek, 28 stycznia 2013

PAŃSTWO SĄSIEDZI

BARDZO DZIĘKUJĘ, ZA ZAGRYZIENIE PRZEZ WASZEGO PSA, NASZEGO.

PRAGNĘ PRZYPOMNIEŃ O TYM, JAK WASZ PIES, WE WRZEŚNIU 2012, ZAGRYZŁ NASZĄ KOZĘ, MACIUSIA, WYPRUWAJĄC JEJ JELITA I ZACIĄGAJĄC JEJ ZWŁOKI NA WASZE PODWÓRKO. NIESTETY, NIE PONIEŚLIŚCIE ZA TO ŻADNEJ ODPOWIEDZIALNOŚCI.
MAM NADZIEJĘ, ŻE KREW NASZEGO BARREGO, KTÓRĄ MUSIAŁAM ŚCIERAĆ Z PODŁOGI, ODCIŚNIE SIĘ NA WASZYM PIĘTNIE.

NA PRZYSZŁOŚĆ, PROSZĘ UWIĄZYWAĆ WASZEGO PSA.

niedziela, 20 stycznia 2013

Supermasywna Czarna Dziura

Zaparz kawę. Włącz ulubioną muzykę. Nałóż na nogi koc i zamknij oczy. Są rzeczy ważne i ważniejsze - jedno z moich ulubionych powiedzeń, do którego regularnie się stosuję. Kolejne dwie rzeczy do porównania.
To było ważne, było mega ważne, najważniejsze. Za to mogłaś poświęcić się cała, oddać wszystko co masz - bo tak się właśnie robi z rzeczami najważniejszymi. Za to teraz nie chce Ci się nawet o tym myśleć.
Pojawiła się rzecz ważniejsza. Przeważnie jest nią własne szczęście. Po tej drugiej stronie zawsze jest coś związanego z Tobą. Tak więc teraz patrzysz na to, czy chcesz w tej kwestii stać się egoistką. Nie jest to jednak takie straszne, gdy narysujesz sobie schemat i od Twojego dobrego samopoczucia wychodzą dwie gałązki - będzie dobrze dla obu, lub będzie dobrze tylko dla ciebie.
Wygrałeś, jeśli pierwsza opcja wejdzie w życie.

Strasznie trzęsą mi się ręce
Świat będzie musiał niedługo poznać kolejną ważniejszą rzecz.


"Myślałem, że nie jestem głupcem dla nikogo
Ale skarbie, jestem głupcem dla ciebie
Jesteś królową powierzchowności
I jak długo, zanim powiesz prawdę?"

czwartek, 10 stycznia 2013

Everybody hurts

W słuchawkach piosenka wyżej, póki co. Tak jakoś natchnęło mnie na ten utwór. Pewnie to przez ten moment w moim życiu. Adekwatnie do niego.
Alice Cooper i do przodu. Chociaż jestem zła na nich, bo zepsuli mi jedną słuchawkę. Zdaje sobie sprawę z tego, że to może być jednak ilość decybeli (koło 140 tylko).
Dzisiaj na podbój Sopotu z Idzią (dostanę wpierdol za to określenie). Tak na osłodzenie czy też ochmielenie tego tygodnia pełnego nauki, stresu i brzydkiej pogody.
W niedzielę natomiast podbój Gdańska, tak na zaś, za przyszły tydzień.





Tęsknie za tymi spodniami. Niestety ze względu na ich stan służą teraz jako pidżama.
Wiecie co? Tamte czasy też były lepsze, ale przyjdą jeszcze piękniejsze.

"One look, could kill
My pain, your thrill"





sobota, 5 stycznia 2013

69 post

Melancholijnie.
Dobrze jest wyjść wreszcie do ludzie. Niekoniecznie na uczelnie w celu zaliczenia dwóch przedmiotów. Ale wyjazd do Wiela? Jak najbardziej. Najlepiej.
Ale się porobiło, czyż nie? Chowam twarz w dłonie i śmieję się, ironicznie oczywiście. Bo na żaden inny gest mnie w tej chwili i TEJ SYTUACJI po ludzku nie stać.
Kilku moim znajomym życzyłabym na nowy rok więcej odwagi do powiedzenia wprost niektórych rzeczy. Męczymy się, czyż nie? Oprócz odwagi także ogarnięcia ale przede wszystkim umiejętności podjęcia decyzji i wykonania paru kroków w celu nabycia doświadczenia - tak to ujmę. Życzenia piękne, życzenia trafne, życzenia nie trudne do zrealizowania. Tak mi się przynajmniej wydaję.
Hm, wiecie co? Ja naprawdę jestem wredna.

  • O

    wg m* osatnio się ubezpieczał u mnie i nie mógł przeżyć , ze taka wredna się zrobiłaś , serio ;p
  • Śnieg

    jaki m*?
    toć ja go 2 lata nie widziałam
  • O


    nooo ;D
    też wg byłam zaskoczona tym , szok
  • Śnieg


    ale on zawsze był tępy. może po prostu zamiast ironii czy sarkazmu pomyślał, że wredna jestem
    ale nie mam pojęcia gdzie mnie widział
  • O


    ta , masz rację
    chyba się nie przejełaś co ?;p
  • Śnieg


    niee
    nie obchodzi mnie jego zdanie
  • O

    Tak myślałam ; )
    Ja Cię tam zawsze kochałam i kocham za tą " wredotę " ;p
  • Śnieg


    kurde, może faktycznie jestem wredna
    tak właśnie przeczytałam co właśnie napisałam


                Trochę konwersacji z prywatnego archiwum. 



    Nie wiem, kim jesteś, ale chciałabym byś utulił mnie do snu.
    Nie wiem, kim jesteś, ale chyba potrzebuję Ciebie tu.

niedziela, 30 grudnia 2012

Cholera!

Moich chorób ciąg dalszy.
Mój organizm wynalazł nowy gatunek grypy, fuck yeah. A właściwie organizm mojej siostry, który mnie tym zaraził. Z tym, że ja przechodzę to tysiąc razy gorzej. Grypo-różyczkowo-szkarlatynowo podobne coś. Ale nic z tych rzeczy dokładnie to nie jest. Wiem, że mogę zarazić wszystkich. Więc bardzo mi przykro, ale nie radziłabym mnie odwiedzać.
Powiem Wam, że doktorzy i pielęgniarki w Chojnicach są o wiele milsze niż te w Czersku. Szczególnie pozdrawiam jedną, przez której zastrzyk dwa dni nie mogłam chodzić. Jak zobaczyłam kobietę, po prostu znowu nie mogłam usiąść, ani zgiąć nogi i siniak też wrócił. Wracając do powiatowego miasta. Powiem wręcz, że są całkiem sympatyczne te pielęgniarki. Chociaż do lekarza z pogotowia też nie mam zastrzeżeń.
Tak więc sylwester na trzeźwo z babcią i Polsatem się zapowiada.

Jednak najbardziej o uczelnie się boję. Nie chce powtórki.


O macie na nowy rok. Żyjcie tak jak w piosnce tej.

I nic więcej, bo nie spałam od 6 godzin, czyli baaardzo długo.

czwartek, 27 grudnia 2012

Orchidee

Pół dnia przeleżałam w łóżku. Nie, wcale nie jest mi z tym źle. Bo oprócz tego, że leżałam, zrobiłam mnóstwo ważnych rzeczy. Tak, robienie dredów z włosów kogoś, kogo na oczy się nie widziało jest ważne. I to nic, że jutro już wcale nie będę mogła nadgarstkiem ruszać. Po prostu czuję, że fakt, iż boli od robienia dredów, a nie od masturbacji (stwierdzenie byłoby prawdą, gdybym facetem była), jest chwalebny, jeśli chodzi o amputację.
Pół dnia tylko przeleżałam. Kolejne pół spędziłam na stanie pod prysznicem i koczowanie w okolice lodówki, tudzież kuchenki.
7 dni w Czersku. Już tęsknie za moją niezdrową i tłustą kuchnią z mnóstwem smażonej cebuli, cokolwiek bym nie robiła. I wcale nie chodzi mi o miejsce, bo kuchnia na Belgradzkiej jest paskudna (ze względu na: małą ilość palników, brak piekarnika i mikrofalówki oraz najgorsze: kuchnia to aneks kuchenny znajdujący się w mojej sypialni).
Ale już 2 stycznia znajdę swój własny kąt. Taki, w którym kołdra nie będzie pachnieć cebulą smażoną, godzina 6 nie będzie pierwszą pobudką, o 11 w nocy żadne rozwydrzone dziecko nie będzie biegać (podejrzewam ADHD, ale możliwe, że to po prostu geny po babci), a druga pobudka o 7 urządzona przez wiertarki udarowe również nie będzie miała miejsca. Ciepła woda w łazience poleci już po niecałej minucie, a nie po 10. I karnisze będą proste. Och i ten internet! Ten internet, który jest cały czas dla mnie! Już żadnych postów na fejsiku o tym, że po tygodniu znowu się narodziłam. I znajomi trafią do mnie bez problemu. Bez żadnych z górki i pod górkę w ilości x2. I w nocy nie będę musiała zakładać słuchawek na czas 6 piosenek. Lodówka będzie tak duża, że będę mogła zająć całą półkę.
Zawsze tylko drobiazgów do szczęścia mi trzeba było.


2 stycznia.


sobota, 8 grudnia 2012

Mikrokosmos!




Witam państwa bardzo serdecznie.
Na wstępie chciałabym ogłosić, że żyję, tak, wciąż, nadal, w całej swojej niebywale śniegowatej okazałości. Były chwile, kiedy myślałam, że post "Samochwała w kącie stała" będzie moim ostatnim, ba, często bywały takie chwile zważywszy na to, że lubię się w tarapaty wpychać, nie zawsze zdając sobie z tego sprawę.
Może nie wszystko jest pod kontrolą, bo cały czas jest jedna sprawa, która wydaje się być piekielną sinusoidą. Nieuchronne jest podjęcie mega trudnej decyzji, która ma tyle samo plusów jak i minusów. Ale patrzę na siebie i wiem, że zrobię to w ostatnim momencie.
Z innej strony, tej łagodniejszej, geografia zawsze spoko, może tu ugrzeję miejsce na dłużej. Przynajmniej taka nadzieja we mnie wstąpiła.
Kolejne CV wysłane. Miazga. Nie wiem co o tym myśleć, ale wiem, że jedno było złe i było też z drugiej strony dobre. Nie powiem co teraz mi w głowie siedzi, bo... Bo nie daję innym satysfakcji.