Gdy myślę o wczorajszej "mnie" zastanawiam się kim byłam w środę i cóż dobrego musiałam w ostatnim czasie uczynić, by choć na chwilę ukryć w cieniu tą bardziej przykrą wersję samej siebie. Chyba znalazłam nowy sposób na nie-myślenie, bądź jak kto woli "zapomnienie".
Miałam okazję zwiedzić przepiękny Grodzisk Mazowiecki, a przede wszystkim ukryte tam cmentarzysko starych samochodów. Chyba nigdy nie zrozumiem jak można zostawić te cuda motoryzacji na pastwę losu. Zabrałabym je wszystkie i opiekowała się nimi. Ale patrząc na to, co z nich zostało, wiem, że lepiej będzie jak tam zostaną i będą cieszyć wzrok odwiedzających. A każdemu, kto zabierze stamtąd coś więcej niż wspomnienia, niech przyjaciółka ma Karma, skopie mu tyłek. Cały ten wypad natchnął mnie to do poczęcia jakiś zmian w swoim byciu. Ale jak ze mną wiadomo, o takich zmianach często się pisze, rzadko się robi. Ściągam ze swojej głowy brzemienia, które dają mi tylko niepotrzebne impulsy do przygnębiających myśli.
Krokiem milowym w tym wszystkim jest jednak wizyta u lekarza i jego już przewidziana przeze mnie diagnoza. Jest Pani popierdolona. Proszę brać witaminę C. Należy się 200zł.
Jak mam to wytłumaczyć,
W jakie ubrać to słowa,
Co się liczy najbardziej?
Spokój w głowach.
Tata Grabaż zawsze dobrze radził. Miło zgłosić się do niego po tak długim czasie.

Wiesz, że ja jednego takiego trupa w sumie ożywiłem? Co prawda nie pochodził z Grodziska a z Niemiec, z okolic Berlina...ale nawet martwy miał tak piękną duszę, że trzeba było odnowić w nim iskrę życia, zawlec do siebie do domu i pracować nad nim ponad 3 lata. Warto było.
OdpowiedzUsuńCzasem radził dobrze...a czasem prowokował do rzeczy niegodnych ale...ale to i tak miało urok.
Chciałabym zobaczyć zdjęcie tego ożywieńca :)
Usuń