Czuję się mocno ograniczana przez moje dolegliwości, ale widzę jak duże postępy zrobiłam od listopada, kiedy wszystko miało swój punkt kulminacyjny. Co prawda, uzależniłam się od wafli ryżowych, ale na szczęście nie cierpię na tym zbyt mocno :)
Mama za granicą. Nie powiem, brakuje mi okropnie nawet krótkiego porozmawiania z nią. Ale myślę, że zrobię jej miłą niespodziankę witając ją na lotnisku. Jest to jedna z nielicznych osób, za którą wskoczyłabym w ogień.
W poniedziałek zaczynają się egzaminy, więc czas zaparzyć sobie zieloną herbatę, przynieść wafle ryżowe, położyć zeszyty obok siebie i odpalić Simsy.

nie znam tego. co prawda całe życie walczę, żeby przytyć, ale to z powodu "natury". ot, taka uroda jak mawiają. ale tego problemu nie znam, pewnie nigdy nie poznam. mogę tylko życzyć powodzenia, w tyciu- a raczej w życiu, jeśli mogę to tak określić.
OdpowiedzUsuńa wafle ryżowe, jak mniemam, nie są chyba tak szkodliwym nałogiem:)
i cóż, powodzenia na egzaminach:)
"Ot, taka uroda" - to u mnie też występuje, ale niestety czasem w wyniku dość częstych chorób taka uroda przybliża mnie do anoreksji. Dlatego walczę o każdy kilogram :)
Usuńzatem, jeszcze raz powodzenia w tej walce:)
Usuń