Nie mam co robić, więc piszę. Chłopcy i Werka oglądają mecz, zacięcie kibicując Polakom. Na złość im kibicuje Szwecji, może tylko dla tego, że mimo iż nigdy tam nie byłam, czuję, że coś mnie tam ciągnie, nie tylko z mojej geograficznej ciekawości.
Dzisiaj mój kartograficzny cel stał się nieco bliższy, przez miłe zaskoczenie w indeksie :) Ocena dwukrotnie wyższa niż przewidywałam. Chociaż szczerze powiem, że nie czuję się, że zasłużyłam na 100% na nią. Mimo wszystko cieszę się ogromnie.
Czuję, że jutrzejszy dzień będzie porażką. Nie wiem co na to poradzić, patrzę w notatki, widzę rzeczy, które znam na pamięć ale nie dają mi one pewności siebie. To jest ten minus studiowania, że nigdy nie wiesz, co się przytrafi.
To chyba tyle z tego dnia...
A chciałoby się więcej.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz