Korzystając ze słońca, które dzisiaj wyjątkowo sprzyja, wyciągnęłam z szafy moją kolekcję sukien.
No i japonki. Szkoda tylko, że moje deichmannowe umarły, bo lepszych nie miałam. Spacerując po Galerii Bałtyckiej również nie natrafiłam na takie, co wyglądem i ceną by mnie zachwyciły. Dlatego też Galeria Lipowa powinna spełnić moje wymagania - przynajmniej mam taką nadzieję.
Poza tym znowu eksperymentuje z dredami. Nie, tym razem nie farbuję ich na wszystkie kolory tęczy.
Lokowanie tym razem w mojej głowie siedziało. Niestety, co do niektórych dredzioszków aż tak się rozplątać nie da, a niektóre same wracają do pierwotnej formy. Blond, czerwone, blond, czerwone jednak niszczą je.
Aloha from Czersk.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz